Misja

Kim jesteśmy?

Jesteśmy całkowicie apolitycznym, oddolnym ruchem miejskim złożonym ze zwykłych kielczan. Grupą ludzi chcących zmienić Kielce na lepsze. Uczynić je najbardziej przyjaznym dla mieszkańców miastem w Polsce. Jesteśmy lokalnymi patriotami, dumnymi z Kielc, ale widzącymi że inne miasta coraz bardziej nam uciekają. Jesteśmy tymi, którzy uważają, że nasze miasto nie wykorzystuje do końca swojego ogromnego potencjału, tymi, którzy chcą zostać w Kielcach, którzy kochają to miasto i są gotowi poświęcić się pracy na jego rzecz.

Nie znajdziecie wśród nas celebrytów, polityków, radnych - bo ich po prostu u nas nie ma. Są zwykli kielczanie.

Tacy jak Ty.

Dlaczego powstaliśmy?

Powstaliśmy, bo kochamy Kielce. Bo tu urodziły się nasze dzieci, tu chcemy aby żyły, mogły się rozwijać i iść do pracy. Powstaliśmy ponieważ nie widzimy wśród obecnych elit osób mających realną wizję rozwoju miasta. Bo chcemy pokazać, że w działaniach na rzecz miasta musi o coś chodzić.

Nie o stanowiska, nie o etaty, nie o funkcje, ale o dobro miasta i mieszkańców.

Że można działać SPOŁECZNIE, pro publico bono, że są osoby dla których słowa Polska, Ojczyzna, Patriotyzm i Dobro Wspólne stanowią kanon najważniejszych wartości.

Powstaliśmy, bo nie chcemy mieszkać w mieście wojewódzkim z jedną z najszybciej starzejących się populacji w kraju, liderze emigracji młodych, niemal najszybciej się wyludniającym, z najmniejszą liczba przyciągniętych inwestorów i tworzonych przez nich miejsc pracy, z 15 (na 18 miast wojewódzkich) miejscem w rankingu przyjazności dla biznesu wg Banku Światowego, z ostatnim miejscem w Rankingu Miast przyjaznych do Życia wg Diagnozy Społecznej, z trzecim w kraju bezrobociu, z niemal najniższymi średnimi zarobkami, najwyższym poziomem nepotyzmu (dwa razy wyższym od kolejnego miasta) i odsetkiem osób utrzymujących się z transferów socjalnych. W mieście, w którym w 2009 roku rodziło się 2068 dzieci, a w 2013 niecałe 1700...W mieście, którego PKB w relacji do PKB kraju cały czas się kurczy, a dług rośnie najszybciej w historii.

Powstaliśmy, bo mamy dosyć bezradności naszych elit, które przez 15 lat nie są w stanie wykrzesać z siebie nawet jednej realnej alternatywy dla tego, co obecnie niszczy nasze miasto.

Ale - przede wszystkim powstaliśmy, bo widzimy jak rozwijają się inne miasta i gminy. Widzimy jak zmienił się Rzeszów, Lublin, Morawica, Chęciny, Bałtów, Busko. Ile tam powstało zakładów, miejsc pracy, ile tam buduje się domów, ilu osiedla się ludzi. Więc - jeśli tam się udało, to czemu nie miałoby udać się i u nas? Wierzymy w to, że taka Dobra Zmiana jest możliwa i u nas, w Kielcach.

Kim chcemy być?

Chcemy się stać najbardziej merytorycznym ruchem społecznym w Kielcach. Podmiotem inicjującym tak bardzo potrzebną Kielcom debatę na kluczowe dla rozwoju miasta tematy. Grupą skupiającą osoby chcące prawdziwie dobrej zmiany w Kielcach. Inicjatorami rozwiązań, które doprowadzą do rozwoju gospodarczego, spowolnią grożącą nam demograficzną katastrofę i poprawią funkcjonowanie miejskich instytucji.

Chcemy być...Zmianą. Dobrą Zmianą dla Kielc.

Co chcemy zrobić?

Stowarzyszenie Przyjazne Kielce za absolutny priorytet swoich działań stawia sobie poprawę sytuacji na rynku pracy. Ze wszystkich bowiem badań i analiz jakie przeprowadziliśmy wynika, iż to właśnie brak godnej płacy, niska jakość oferownych miejsc pracy, brak ciekawych propozycji, częste oferowanie umów śmieciowych i za najniższą krajową odpowiadają za obecną, trudną sytuację Kielc.

To właśnie przez brak godnej pracy wyjechały z Kielc setki i tysiący członków naszych rodzin i przyjaciół, to przez niskie zarobki wiele osób ledwo wiązało koniec z końcem, a lokalne firmy mają tak trudną sytuację finansową. Powstało bowiem błędne, zaklęte koło: poprzez niechęć wobec przedsiębiorców i politykę miasta bez fabryk realizowaną przez prezydenta Lubawskiego, ludzie nie mieli pracy albo zarabiali w niej grosze. Przez to że nie mieli pieniędzy i mało kupowali, nasze firmy nie miały środków na ekspansję poza Kielce i musiały żyć z rynku lokalnego, a że mieszkańcy nie stać było na ich produkty i usługi, to mało kupowaliśmy, a przez to przedsiębiorcy nie mieli za co dobrze płacić.
(a wszystko to dlatego - że pan prezydent od 15 lat realizuje politykę miasta bez fabryk, za to jako stolicy mody)

Dlatego - chcąc ratować Kielce, chcąc ratować nasze ukochane miasto - Stowarzyszenie Przyjazne Kielce zrywa z dotychczasową, arcy-szkodliwą polityką prezydenta Lubawskiego i głośno mówi: NASZYM PRIORYTETEM JEST STWORZENIE WARUNKÓW, BY W KIELCACH POWSTAWAŁO JAK NAJWIĘCEJ MIEJSC PRACY!

Dlatego głośno mówimy - Inwestorzy i fabryki: przybywajcie do Kielc! Lokalni przedsiębiorcy - psim obowiązkiem miasta jest zapewniać Wam jak najlepsze warunki do rozwoju. Wszystko po to - ABY W KIELCACH POWSTAWAŁO JAK NAJWIĘCEJ DOBRZE PŁATNYCH MIEJSC PRACY!

Już nie może powtórzyć się sytuacja, gdy z Kielc za chlebem wyjeżdżały tysiące naszych dzieci, rodziców, przyjaciół i sąsiadów z klatki schodowej. 

TO CHCEMY ZROBIĆ I TO JEST NASZYM PRIORYTETEM - POPRAWA SYTUACJI NA RYNKU PRACY I STWORZENIE WARUNKÓW DLA PRZEDSIĘBIORCÓW - LOKALNYCH I ZEWNĘTRZNYCH, ABY TWORZYLI JAK NAJWIĘCEJ DOBRZE PŁATNYCH MIEJSC PRACY!

Chcemy bowiem przywrócić kielczanom GODNOŚĆ i NADZIEJĘ. Pokazać, że Polska, Ojczyzna, Kielce to wielki zbiorowy obowiązek.
Bo nie można mieć nadziei, gdy zarabia się ledwo tyle, by wegetować do końca miesiąca. I nie można mówić o godności, gdy matka musi wybierać czy kupić dziecku buty czy opłacić rachunki, bo ojciec (dlatego że prezydent Lubawski nie chce w Kielcach fabryk) musiał pracować na czarno za najniższą krajową.

Jak to chcemy zrobić?

1)  Jako pierwsza organizacja pozarządowa w Polsce przygotowaliśmy Master Plan rozwoju miasta. Plan Kielce Dziś i Jutro.

Master-Plan wytyczający kierunki rozwoju, wskazujący konkretne priorytety i mierzalne, realne do osiągnięcia cele wraz ze wskazaniem konkretnych rozwiązań i (co jest absolutnym nowum nie tylko w Kielcach, ale i w Polsce) wskazaniem źródeł ich finansowania.
*(więcej informacji w zakładce Plan Kielce Dziś i Jutro)

2) Wokół tego Planu, tego pomysłu na Kielce chcemy zebrać wszystkich ludzi dobrej woli z naszego miasta. Ludzi zdających sobie sprawę, jak ważny dla miasta jest rozwój gospodarczy, miejsca pracy, wysokie zarobki, pomoc rodzinom i młodym, (by ich tu zatrzymać i przyciągnąć), sprawna administracja, zrównoważony budżet, najlepsza edukacja i system opieki zdrowotnej.

3) Z nimi chcemy zbudować reprezentację osób, które społecznie, zrzekając się diet, chcą służyć miastu jako radni. Bo my rozumiemy bycie radnym jako służbę. Jako uniżoną służbę ludziom, którzy mieszkają w Kielcach.

4) I z tymi radnymi chcemy zmieniać miasto na lepsze. Chcemy inicjować dobre, prorozwojowe rozwiązania, realizować nasz program Kielce Dziś i Jutro, wspierać wszystkie inicjatywy służące Kielcom, a zatrzymywać te im szkodzące,  nie pozwalać na głupie debaty o nazwach ulic, (bo są naprawdę w naszym mieście ważniejsze problemy), chcemy blokować podwyżki podatków i patrzeć rządzącym na ręce, kiedy wydają nasze, z naszych podatków przecież uzbierane pieniądze.

Na koniec - tak od serca

My wiemy, że większość z Was, tych którzy czytają te słowa - niemal w nic już nie wierzy. Tyle razy Wam obiecywano, tyle razy Was oszukano, tyle razy słyszeliście słowa Polska, Ojczyzna, Dobro Wspólne...Odmieniane na setki sposób, byle tylko przykryć nimi pustosłowie, brak pomysłów, a często zwykły, chamski skok na kasę... I wiemy, że nam też nie wierzycie.

Ale - przecież wiecie, że są miasta i gminy, gdzie są prawdziwi gospodarze swoich miejscowości. Że są w Polsce prawdziwi społecznicy, osoby z powołania, osoby które na swoim stanowisku znakomicie się sprawdzają. Że są miejscowości, które znakomicie się rozwijają, których władze robią absolutnie wszystko, by ich mieszkańcy mieli dobrą pracę, którzy wspierają rozwój lokalnych gospodarek, którzy są uczciwi, skuteczni w rozwiązywaniu problemów swoich mieszkańców i traktujący swoje działania jak misję. Każdy z Was zna lub słyszał o takich włodarzach, zna takie gminy.

I - my, w Stowarzyszeniu Przyjazne Kielce, marzymy o tym samym. Właśnie w tym kierunku chcemy iść, zmierzać. BO TO W TYM MIEŚCIE ŻYJEMY, MIESZKAMY, PRACUJEMY. I wiemy jak chcemy, aby ono wyglądało.

Dlatego m.in. - od samego początku, głośno i wyraźnie informujemy - że funkcje radnych powinny być pełnione społecznie, bez diet. Bo sam już zaszczyt pełnienia służby dla miasta i mieszkańców jest dla nas najwyższą nagrodą. Bo nam nie chodzi o pieniądze - te można zarabiać uczciwą pracą, ale o to, by zrobić coś dla miasta i dla przyszłości naszych dzieci.

My, w Stowarzyszeniu Przyjazne Kielce -  naprawdę wierzymy, że można zmienić Kielce na lepsze, bardziej Przyjazne miejsce.

Wiecie co jest bowiem najgorsze? Bezsilność. Bo oto na Twoich oczach umiera Twoje miasto. Miasto, które pokochałeś, wybrałeś do życia, w którym urodziły się Twoje dzieci, z którym wiążesz swoją przyszłość...Ono umiera. Bez fanfar, żałobnego konduktu, wart honorowych. Dzień po dniu, miesiąc po miesiącu, rok po roku. Z każdym pogrzebem, wyjazdem, decyzją o emigracji. Twoje miasto umiera, a Ty nic nie możesz zrobisz. Więcej - słuchasz prezydenta: który mówi w wywiadach radiowych, że to nic złego, który wręcz zachęca do wyjazdów, mówi że to dowód na to, że mieszkańcy się bogacą. Patrzysz na opozycję - bezradną, bezsilną, przez 15 lat nie umiejącą sobie poradzić z arogancją, pychą, niszczącymi miasto pomysłami: tymi o mieście bez fabryk, stolicy mody, lotnisku międzyplanetarnym, przystankami po 400 tysięcy...

Patrzysz na swoich znajomych - jednych, którzy się łamią i godzą z tym co się dzieje, machając ręką mówią - że przecież i tak nic nie zmienisz. Na tych, którzy sprzedawszy mieszkania albo zamknąwszy je na cztery spusty, wyjeżdżają, by godnie żyć i zarabiać. Na dzieci swoich znajomych - z których większość widzisz tylko raz na miesiąc, dwa, gdy przyjeżdżają w odwiedziny z Warszawy, Krakowa czy Londynu. I - na ławki. Coraz bardziej usiane siwymi głowami i zastanawiasz się, kto się nimi zajmie, gdy wyjadą wszystkie dzieci i wnuki. I - czujesz jak rośnie w Tobie gniew. Czujesz jak ręce zaciskają się w pięści, a Ty chcesz wykrzyczeć: ale ja się na to nie godzę! Ja mam tego dosyć! Ja chcę żyć, po prostu i zwyczajnie, godnie żyć!

Już nie chcesz słuchać o tym, że u nas musi tak być, bo my jesteśmy ten dziki wschód, bo historia, bo zabory, bo to, bo tamto, bo co innego. Bo - widzisz jak rozkwita Morawica. Ile tam powstaje fabryk, miejsc pracy, domów. Bo widzisz jak rozwija się Rzeszów - jeszcze przecież bardziej na tym dzikim wschodzie. I widzisz jak zmienił się Lublin, Bałtów, Busko...

I właśnie z tego gniewu, z tego buntu, ale przede wszystkim - z tej nadziei, narodziły się Przyjazne Kielce. My naprawdę chcemy zmienić miasto. Naprawdę chcemy zmienić Kielce. Bo wiemy że to jest możliwe. Tak jak było to możliwe w tych wyżej wymienionych miejscowościach. I czasem już nawet nie dla siebie - bo dla nas może być za późno (najstarszy Pan, który z nami działa...ma ponad 80 lat), ale dla naszych dzieci i wnuków. W listopadzie urodził się syn jednej z naszych członkiń. Więc - choćby dla niego warto się starać.

O te Przyjazne Kielce.

tel. 576 189 286 • e-mail: przyjaznekielce@przyjaznekielce.pl
projekt i realizacja: amill.pl | Copyright © 2016 - 2018